Menu Zamknij

Nasze konie

Pandemia dotyka wszystkich. Jeżeli możesz – pomóż naszym zwierzętom.


Przez naszą fundację, przez naszą stajnię przewinęło się blisko 100 koni. W zdecydowanej większości to konie o pokręconych życiorysach, często wykupione z ich ostatniej drogi – drogi do rzeźni.
Przejęte przez nas odzyskiwały swoją formę i piękno. Nie wszystkim udało się pomóc. Wybujałe ambicje, brak wiedzy a często po prostu głupota i brak serca właścicieli powodowały w psychice i stanie fizycznym koni nieodwracalne zmiany. Nasze konie dożywały u nas swych dni wreszcie bez stresu, na, często niewidzianych nigdy, pastwiskach.
Chociaż tyle mogliśmy im dać….
Poczytajcie o części z nich…
Jak w każdym takim stadzie na porządku dziennym są niestety odejścia naszych przyjaciół koni – im także poświęciliśmy kilka słów wspomnienia

nasze konie - Amulet

Amulet

ur. 2011
rasa: młp
Amulet został kupiony jako 10 miesięczny źrebak. Mimo szlachetnego pochodzenia konik najwyraźniej, zdaniem gospodarza, nie zasłużył na karmienie i dobre traktowanie. Źrebak był zabiedzony, chudy, z ewidentnymi niedoborami witamin. Wystraszony, nie bardzo chciał wejść do przyczepy. W naszym domu odżył. Został odkarmiony i dziś jest pięknym, rosłym koniem. Po dawnej biedzie nie ma śladu. Amulet jest w adopcji.

nasze konie - Baśka

Baśka

ur. 1995
rasa: nn
Bardzo doświadczona, zrównoważona i mądra siwa klacz. Została kupiona przez nas w 2010 roku jako koń profesor do pracy z dziećmi. Spędziła kilka lat ucząc cierpliwie początkujących i zaawansowanych jeźdźców. Powściągliwa i  zrównoważona – zawsze dawała poczucie bezpieczeństwa.
Obecnie już na emeryturze i nie pracuje, ale naturalnie cieszy się nadal naszą miłością, troską i opieką i wreszcie ma dużo czasu dla siebie.

nasze konie - Bazar

Bazar

ur. 1993
rasa: młp
Koń z charakterem, trudny, niepokorny. Długoletni szef stada. Nie uznający przywództwa człowieka za rzecz oczywistą. Koń, na którego szacunek trzeba było sobie zapracować. Piekielnie inteligentny, doskonale przewidujący ludzkie zachowanie. To on nauczył mnie rozumieć konie i rozmawiać z nimi. Długo to trwało, bo był bardzo wymagającym nauczycielem i bezlitośnie a nieraz boleśnie wytykał moje słabości, pomyłki, humory, nieuczciwe zachowania. Przez lata upewnił mnie, że tylko jak naprawdę stanę się silna i opanowana, będzie ze mną rozmawiał, bo konie nie lubią słabych i zdenerwowanych. Pójdzie za mną w ogień jeśli… jeśli przekonam go, że warto tam pójść.
Jeden z najważniejszych koni dla mnie, prezesa fundacji. Mistrz.